Wszystkie »

  • Wpisów:13
  • Średnio co: 257 dni
  • Ostatni wpis:9 lata temu, 16:06
  • Licznik odwiedzin:46 425 / 3607 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Kochani!

Impreza "La Dolce Vita" szczęśliwie za nami. Dziękuję wszystkim, którzy zgłosili się po wejściówki - mam nadzieję, że nie jesteście zawiedzeni Dla Was i dla wszystkich zainteresowanych kilka słów podsumowania poniżej. Zachęcam także do oglądania zdjęć - być może się na nich znajdziecie!

Hasło La Dolce Vita przyciągnęło w piątkowy wieczór do gmachu Reduty Banku Polskiego w Warszawie – co zrozumiałe – tłumy rodzimy celebrytów, paparazzi, miłośników włoskiej mody, kuchni i stylu, tak doskonale sportretowanego przez wielkiego Federico Felliniego w filmie, pod tym samym tytułem.
W 1960 r. Federico Fellini w kultowym dziś filmie odkrył przed światem włoski styl życia. Po 48 latach twórcy najnowszego spotu reklamowego włoskiej marki piwa Peroni postanowili przywrócić nastrój tamtych i odkryć przed nami na nowo uroki wysmakowanych, czarno-białych kadrów. W piątek, 3 października, na wieczór włoski w stylu lat 60. zaprosiła nas marka Peroni Nastro Azzurro, a zaproszenie przyjęli m.in. Ewa Saleta-Pacuła, Elżbieta Jędrzejewska, Żora Koroliow, Sambor Czarnota i Przemysław Saleta z partnerkami. Hasło przewodnie imprezy było wystarczająco nośne i wiele mówiące, od początku zatem wiadomo było, czego się spodziewać. Wyrafinowana elegancja, piękno i radość życia, słowem - La Dolce Vita!
Pośrednim "sprawcą zamieszania" był trunek Peroni Nastro Azurro, jak przekonuje producent, kwintesencja włoskości i efekt inspiracji filmem „Słodkie życie” Felliniego, a także nowy, promujący go spot zrealizowany - oczywiście - w klimacie Dolce Vita. Nic w tym dziwnego, w końcu to wyjątkowa marka piwa, będąca ikoną włoskiego stylu, mody i design'u. U jej podstaw leży idea "La bella figura" - piękna przejawiającego się w stylu życia, zachowaniu i wyznawanych wartościach. Jak Armani, Gucci czy Prada w dziedzinie mody, Fellini w kinie, tak Peroni wnosi do świata piwa całkowicie nową jakość, o czym mogliśmy się zresztą przekonać podczas włoskiego wieczoru w sercu Warszawy, podczas którego raczono nas również wykwintną kuchnią włoską oraz klimatyczną muzyką, zaś niespodzianką - zwłaszcza dla Pań - była obecność na imprezie bohatera wspomnianej reklamówki. Dla tych, których na imprezie zabrakło, na osłodę - spot reklamowy oraz fotorelacja z "włoskiego wieczoru".
http://www.vipnews.pl/page,article,aid,4074,index.php
http://www.eastnews.com.pl/news/temat.php?temat=00180021&;strona=8
http://www.akpa.pl/btest/imprezy.php?id=5900&;typ=0&pageID=1

http://modowo.hg.pl/index.php?option=com_content&;task=view&id=2436&Itemid=316&joscclean=1&comment_id=269

O imprezie wspomniał także niezawodny "Pudelek":
http://www.pudelek.pl/artykul/12935/dobrze_ubrane_polskie_gwiazdy/

  • awatar ksema90: blog umarł definitywnie?
  • awatar Gość: Jestem zakochana tych cackach http://www.vespaclubofireland.com/1957newspaperadvert.jpg (tylko najstarszych modelach), może poświęciłbyś mi kiedyś notkę?
  • awatar Gość: Widzę, że impreza się udała , relacja obszerna - nie byłam na imprezie, a wszystko już wiem ;). Spotu wcześniej nie widziałam. Uwielbiam czarno-białe filmy, muzyka jest świetnie zestawiona z obrazem, dodaje mu poczucia lekkości, humoru. Aż muszę napić się tego piwa :) Cud, miód, orzeszki.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Witam

Jak pewnie wiecie w tym tygodniu w piątek w Warszawie (Klub Reduta) będzie organizowana niesamowita impreza pod hasłem „La dolce vita”. Wszyscy wielbiciele Włoch i włoskiego stylu powinni tam być. Szczęśliwym trafem jestem w posiadaniu 10 wejściówek, których nie moglibyście kupić nigdzie i chętnie oddam je tym, którzy czują włoski klimat. Jedyne co trzeba zrobić, to jak najszybciej wysłać zgłoszenie ze swoimi danymi (imię i nazwisko, adres) oraz swój nick, na mojego maila ldv_per@gazeta.pl . Wejściówki będą czekały na Was przy wejściu do klubu, bo na wysyłkę już za późno.

Impreza jest naprawdę mega-ekskluzywna, będzie na niej wiele znanych osób i niespodzianek we „włoskim” stylu. Event oczywiście dla osób powyżej 18 lat. Zapraszam do wysyłania zgłoszenia a na pewno nie pożałujesz!
 

 
Idąc ulicą niedawno natknąłem się na przedziwny widok - sfatygowany "polski mały fiat", pamiętający chyba czasy inżyniera Karwowskiego z "Czterdziestolatka" stojący obok nowego Fiata 500. Zderzenie kilku epok włoskiej motoryzacji? A i owszem. Ale coś jeszcze - mimo różnych kolei losu, oba modele to wspaniałe przykłady małych miejskich aut.

Fiat 126p nigdy już na salony nie powróci - jego epoka minęła bezpowrotnie w 2000 roku. Zmotoryzował raz całą Polskę - i wystarczy. Włoska fabryka jednak ostatnio lubuje się w powrotach i wychodzi na tym bardzo dobrze!



We Włoszech także jest taki motoryzacyjny "kamień milowy". Pochodzi oczywiście z Turynu, oczywiście że z fabryki Fiata i nazywa się... Fiat 500? Niekoniecznie. O nim wiedzą już wszyscy, a czy ktoś pamięta w ogóle jego poprzednika? Tak, mowa o "myszce" bo tak tłumaczyć należy nazwę Fiat Topolino. Założenie (tworzone ręką samego Agnellego) było proste - mają mieścić się dwie osoby, 50kg bagażu, a wszystko ma kosztować mniej niż 10 tysięcy lirów, czyli tak by przeciętnego Włocha było stać na zakup. W latach 1936-1955 ten samochód był narzędziem prawdziwej cywilizacyjnej rewolucji:

http://www.delest.nl/media/img/DCP_4128.JPG

Spore zdziwienie wywołała jakiś czas temu informacja, iż Fiat zamierza przygotować nową odsłonę Topolino! Samochód nie będzie miał naturalnie nic wspólnego ze swoim poprzednikiem, ale kto wie, być może powtórzy chociaż jego sukces komercyjny?

http://allworldcars.com/wordpress/wp-content/uploads/2008/05/fiat_topolino.jpg

To "zamiłowanie" do relaunchów samochodów z głębokiej przeszłości wzięło się oczywiście od Fiata 500, który powrócił po latach w nowej wersji i podbił świat. Klasyczna 500-tka, produkowana od 1957 roku jest wiecznym symbolem Włoch. Kto nie kojarzy tych kształtów?

http://www.autogaleria.pl/fotografie/fiat/fiat_500_1959_01.jpg

W internecie znalazłem oryginalną reklamówkę z roku premiery:


Samochód podbił rynek z wielu powodów. Po pierwsze, stała za nim potężna machina korporacyjna z Turynu. Po drugie, 500-tka była naprawdę tania, a więc w zasięgu budżetu każdego Włocha. Po trzecie, mimo iż autko było mocno budżetowe, nie psuło się i było niezawodne. Wyprodukowano ponad 3,5 mln egzemplarzy - w tym i taką wersję Abarth:

http://www.carbodydesign.com/archive/2007/03/10-fiat-grande-punto-abarth/Fiat-500-Elaborata-Abarth-lg.jpg

Jeżeli macie ochotę zobaczyć w jakich filmach wystąpił ten model, wejdźcie na stronę tych motoryzacyjnych maniaków: http://www.imcdb.org/vehicles_make-Fiat_model-500.html



Nowa 500-tka ma silne związki z Polską - reklamowano ją u nas wymownym hasłem "ona także jest częścią naszej historii". Produkowana jest w jednym miejscu na świecie - w naszych Tychach. We Włoszech dawno nie odnotowano takiej histerii jak w okolicach jej oficjalnej premiery. Hasło reklamowe "należy do nas wszystkich" przesadą nie było.

Sami popatrzcie na zdobywcę prestiżowego "Car of the Year 2008":

http://www.autogaleria.pl/tapety/img/fiat/fiat_500_2008_13_b.jpg

Ten samochód jest naprawdę piękny - być może niedługo będę jego właścicielem. Póki co jednak przypominam zainteresowanym, że na imprezę LDV przyjeżdżamy bez samochodów! Sami wiecie dlaczego

  • awatar pushthebutton: mam jednak wrażenie ze we Włoszech jeździ więcej nowych Ypsilonów niż pięćsetek
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Czasami zastanawiam się skąd na półwyspie tyle zamiłowania do pięknych kształtów, tyle troski o atrakcyjny design, tyle dbałości o szczegóły, funkcjonalność i ogólnie rozumianą "urodę" wytwarzanych produktów. I to podczas gdy Niemcy robią wszystko brzydkie i niezniszczalne, a Japończycy coraz mniejsze i mniejsze?

Być może znalazłem odpowiedź - może to wszystko za sprawą... kobiet? Wiemy wszyscy, że to Polki są najpiękniejsze, ale czy kiedykolwiek będziemy mogli pochwalić się tym przed całym światem? Włosi chwalić się nie muszą...

Mówisz "kobieta idealna", myślisz - Sophia Loren. Mimo, iż stateczna już starsza Pani niedawno obchodziła swoje 74 urodziny (dokładnie 20 września - najlepszego!) nadal pozostaje jedynym w swoim rodzaju symbolem Italii i klasycznego kobiecego piękna.

Jej najwięksi fanatycy widzieli każdy jej film - są nawet tacy którzy wertowali "Quo Vadis" Le Roya z 1951 roku niemalże klatka po klatce, tylko po to by znaleźć moment w którym widać młodą statystkę w roli niewolnicy. Była nią oczywiście Sophia Loren na progu swej wspaniałej kariery. W 1954 roku zagrała jedną z ról w słynnym filmie De Sici "Złoto Neapolu". Dzieło jest niedostępne w Polsce, a szkoda wielka, bo naprawdę warto je zobaczyć - nie tylko dla wspaniałej aktorki ale i dla poczucia klimatu wyjątkowego miasta jakim jest Neapol. Krótki fragment:


Chyba najlepiej pamiętamy ją z duetów z Marcello Mastroiannim. Wystąpili łącznie w 13 filmach - mój ulubiony to zdecydowanie "Małżeństwo po włosku", chociaż oczywiście wypada znać każdy

http://www.filmreference.com/images/sjff_03_img1196.jpg

Lata 50-te i szczególnie 60-te to oczywiście wielka eksplozja mody na "włoskość" na całym świecie. Sophia Loren grała oczywiście także w Hollywood. W swojej kolekcji mam nawet przedziwny film z 1957 roku w którym gra u boku... Johna Wayne'a, w filmie przygodowym "Legend of the Lost". Można znaleźć kilka plakatów:

http://www.filmweb.pl/f32327/Legend+of+the+lost,1957/plakaty

Ten zadziwiający film będący mieszaniną przygody, westernu i komedii, przypomina mi o mojej ulubionej włoskiej aktorce. Tak. Nie jest nią Sophia Loren - przyznaję się do tego szczerze, że znalazła się osoba która ją zdecydowanie przebija. Urodziła się w 1938 roku w Tunisie a nazywa się oczywiście Claudia Cardinale! Znamy ją z "Osiem i Pół" Felliniego ale ja najlepiej wspominam ją z zupełnie innego dzieła.

http://img5.allocine.fr/acmedia/medias/nmedia/18/35/24/15/18823978.jpg

To zdjęcie pochodzi z "Pewnego razu na Dzikim Zachodzie". O włoskich spagetti westernach, wspomnę być może kiedyś w osobnym miejscu. Póki co, sami zobaczcie jak bosko piękna Claudia się wtedy prezentowała:


Trzecią wielką gwiazdą rodem z Włoch w latach 60-tych była oczywiście Gina Lollobrigida:

http://www.batnet.com/~mfwright/lollobrigida12.jpg

Gina i Loren nie za bardzo za sobą przepadały - ale w końcu obie to Włoszki, a Włochy są narodem kłótni i wiecznych swar

Dzisiaj świat zachwyca się urodą tej pani:

http://szaablony.republika.pl/monica_bellucci.jpg

Monica Bellucci świetnie wpisuje się w tradycję włoskich piękności ekranu. Przyznam szczerze, że dla niej jestem w stanie obejrzeć najgorszy nawet film, ale gdy chcę naprawdę dobrze się bawić sięgam naturalnie po "Malenę" i... nie dziwię się tym młodym ludziom i ich fascynacji!


  • awatar Gość: jak zwykle wszystkiemu winna kobieta ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Moi znajomi są pełni szczerego podziwu dla mojej pasji śledzenia wszystkiego co włoskie i związane ze złotą epoką lat 60-tych. Zdarza się jednak, że i oni uśmiechają się pobłażliwie gdy zaczynam snuć opowieści. Włoski design, moda, zabytki - tak. Włoskie samochody - jak najbardziej. Włoska kuchnia - oczywiście. Ale włoska muzyka?!?! Pierwsze skojarzenie to zawsze nasze rodzime "disco polo" czyli, straszące nas od niemalże dwóch dekad, niechciane dziecko "italo disco". Takie oceny nie są jednak uzasadnione - Włochy dały bowiem Europie coś więcej niż muzykę chodnikową. Dały wiele więcej! Posłuchajcie...

O muzyce rodem ze słonecznego półwyspu przypomniałem sobie zerkając na ostatni festiwal w Sopocie. Spójrzmy na występujące tam gwiazdy: Samantha Fox, Sabrina, Sandra, Kim Wilde, Limahl i Kajagoogoo aż w końcu Modern Talking z charyzmatycznym Tomasem Andersem. Muzyka dyskotekowa lat 80-tych (nazywana "euro disco" dla odróżnienia od rytmów "klasycznego disco" lat 70-tych, takich jak ABBA czy Bee Gees) w pełnej krasie! Na Starym Kontynencie centralnym jej ośrodkiem była oczywiście Italia, gdzie w 1983 roku powstało "italo disco", szybko znajdujące naśladowców na całym świecie. Tacy artyści jak Ken Laszlo, P.Lion, Albert One, Radiorama, Valerie Dore czy Sabrina obecna na Sopocie, to były wówczas doprawdy topowe gwiazdy. Nie można oczywiście zapomnieć o tym najsłynniejszym, czyli Savage'u, nazywanym "ojcem chrzestnym" nurtu. Pamiętacie ten przebój? To był prawdziwy początek szaleństwa "italo disco" :
Muzyka ta umarła niemal natychmiast wraz z końcem dekady, chociaż w Polsce i na "ścianie wschodniej" Europy jej rodzime mutacje są obecne i znane po dziś dzień.

Nasza polska skłonność do muzyki z Włoch ma jednak dużo głębsze korzenie niż to się mogłoby wydawać. Początki sięgają, jakżeby inaczej, do szalonych lat 60-tych, a nawet wcześniej.
W 1951 roku odbył się pierwszy Festiwal Piosenki Włoskiej w Sanremo, stając się prekursorem tak Konkursu Eurowizji jak i rodzimego Sopot Festivalu. Sanremo dało światu wiele wspaniałych piosenek, przypomnijmy sobie chociażby laureata głównej nagrody z 1958 roku Domenico Modugno i słynne "Nel blu dipinto di blu":
W 1967 roku na festiwalu zaśpiewała nasza Anna German. Artystka zrobiła zresztą we Włoszech sporą karierę - występowała także, jako pierwsza piosenkarka spoza Italii, na festiwalu w Neapolu, podpisała kontrakt fonograficzny, wystąpiła w paryskiej Olimpii. Spędziła na półwyspie kilka lat ale niestety - uległa tam wypadkowi samochodowemu i na kilka kolejnych jej kariera przegrała z rekonwalescencją. Przypomnijmy sobie jak śpiewała Pani Ania:
Tą zaś piosenką podbijała w latach 60-tych Włochy:

Festiwal w Sopocie także miał swoje włoskie gwiazdy. Szczególnie zapamiętaliśmy rok 1978 i Drupiego. To była wtenczas prawdziwa gwiazda europejskiej muzyki. Jego przebój zdobył kilka lat wcześniej szturmem wszystkie ważne listy przebojów. Kojarzycie?
W 1978 roku podbił Polskę piosenką "Sereno e". Na pewno pamiętacie!

Teraz jednak, muszę przyznać z żalem, że włoska muzyka znacznie obniżyła swoje loty - jednak coroczne kolejne odsłony Eurowizji i naszego Sopotu, przypominają nam, że całe festiwalowe szaleństwo zaczęło się w niepozornym Sanremo dokładnie 57 lat temu!
 

 
Kto Warszawy nie zna lub zna słabo a zostanie poproszony o wymienienie kilku jego zdaniem najpaskudniejszych miejsc miasta, powie zapewne, że cała jest brzydka. Kto zna Warszawę a zostanie poproszony o to samo, wskaże zapewne stołeczne dworce, w tym te obsługiwane przez WKD - Powiśle czy Ochotę. Do niedawna jeszcze do nich obowiązkowo dodać wypadałoby Pasaż Wiecha.

Zagadka - co oprócz obecnego bądź niedawnego "paskudztwa" łączy te miejsca? Odpowiedź - wszystkie są przykładem architektury lat 60-tych, użytkowej, prostej a także... pięknej. Chociaż dzisiaj, za patyną brudu i smrodu, naprawdę ciężko to dostrzec...

Dlatego ucieszyłem się bardzo gdy pasaż na tzw. Ścianie Wschodniej został wyremontowany i przywrócono mu dawną świetność:
http://www.bryla.pl/bryla/5,85299,3800122.html

Wszystko wygląda schludnie, bardzo nowocześnie i to mimo, że projekt powstał de facto w latach 60-tych. Cóż - taka właśnie jest ówczesna architektura użytkowa. Mimo upływu czasu, nie starzeje się za bardzo, a może, pisząc dokładniej, starzeją się materiały, nie zaś same projekty.

Dworzec Warszawa Ochota był projektem nader odważnym, z lat świetności:
http://schayer.blox.pl/resource/arseniusz4.jpg

Podobnie jak Dworzec Powiśle:
http://strony.aster.pl/mkasprzak/fotolog/54/foto1.jpg

Oba zostały zresztą niedawne przywrócone do swojej dawnej świetności - niestety, te perełki nadal otoczone są szarą i mdłą beznadzieją bazarów i podejrzanych barów. Może kiedyś i one znikną by pokazać światu co kryje się w tych "fekaliach stolicy"? Na szczęście są już docenione przez prawdziwych znawców stylu - w przeciwieństwie do wcześniejszej epoki socrealizmu, są to budynki naprawdę ciekawego projektu na światowym poziomie. Znajomi z Włoch byli nimi zachwyceni - styl nie był im zresztą obcy, bo podobny nurt odcisnął swoje mocne piętno także i tam.

Taki styl, dla uproszczenia nazwijmy go "modernizmem" jako prądem zakładającym raz odejście od wszelkiej tradycji historycznej, a dwa, nastawionym na funkcjonalność ograniczoną jedynie materiałami używanymi w produkcji, znamy z całego świata - także z Włoch. Tam akurat ma za sobą dynamiczny wzrost w latach 30-tych, kiedy to upodobał go sobie sam Mussolini:
http://www.prolocoreggiocalabria.it/public/upload/Casa_del_Fascio_Di_Reggio_Calabria.jpg

To "słynny" dom partii faszystowskiej - prawda, że wygląda jakby zaprojektowano go dosłownie przed chwilą? Okres faszyzmu, chociaż dla historii bardzo ponury, w zakresie budownictwa był dla Włoch dużym krokiem w przód - projekty były naprawdę ciekawe, odważne, nowatorskie zaś upodobania przywódców politycznych ("stworzenie nowych Włoch" pozwalały realizować te najbardziej nawet ekstrawaganckie. Projektanci mieli pełne ręce roboty - pytanie do nich i do nas wszystkich, czy można to uznawać po latach za działanie przyzwoite czy nie...

Po wojnie, z oczywistych względów, włoska architektura przeżywała kryzys, przede wszystkim o podłożu moralnym. Jeżeli będziecie w Italii warto jednak zobaczyć takie dzieła jak te poniżej - dzisiaj bowiem są uważane za prawdziwe perły architektury.
http://images.encarta.msn.com/xrefmedia/sharemed/targets/images/pho/t974/T974495A.jpg
To Pałac sportu w Rzymie - powstał w późnych latach 50-tych.

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/4/41/Esquilino_-_stazione_Termini_1872st.JPG
A to Dworzec Termini - również w Rzymie. Powstał tuż po wojnie i do dzisiaj zachwyca miłośników modernizmu. Warto go zobaczyć!

http://flickr.com/photos/ryanlintott/65685612/
Tu nie jest łatwo trafić a warto - słynny włoski modernista Giancarlo Di Carlo zaprojektował cały campus w Urbino - za młodu odwiedzałem tam czasem znajomych.

http://flickr.com/photos/84176836@N00/463507080/
A to już mój ulubiony Mediolan i słynny wieżowiec Pirelli - powstał stworzony przez Gio Piontiego oraz Pier Luigi Nervi. Po dziś dzień robi wrażenie - chociaż powstał lata temu.

W wolnej chwili napiszę Wam więcej o modernizmie we Włoszech - jeżeli chcecie zobaczyć naprawdę nowoczesne projekty okazuje się, że nie zawsze trzeba jechać aż na półwysep. Są ukryte także w naszym mieście - ja dzisiaj przejdę się pasażem Wiecha!
  • awatar Gość: też pomyślałem niedawno że te nasze w-wskie dworce WKD są naprawdę fajne!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Czy tak prozaiczny przedmiot codziennego użytku jak kieliszek na jajka czy korkociąg może być dziełem sztuki na które patrzy się z niemym zachwytem? Z pozoru - oczywiście, że nie, chyba, że... Chyba, że mamy do czynienia z firmą Alessi i jej produktami. Produktami? Przepraszam - to dzieła sztuki użytkowej, ikony włoskiego stylu, to po prostu małe cuda dostępne dosłownie na wyciągnięcie ręki każdego z nas. Piękne, zgrabne a jednocześnie niezwykle proste, pomysłowe w swojej prozaicznej budowie, a do tego niezwykle utylitarne. Nie ukrywam, że tego dnia wzbogaciłem się o kilka pięknych gadżetów. Rankiem aż chce się zjeść gotowane jajko tylko po to aby popatrzeć na podstawkę!

Zacznijmy od początku - firma powstała w 1921 roku w niewielkim Crusinallo, niedaleko Mediolanu. Na początku produkowała różne rzeczy, głównie wyposażenie kuchni. Zdobyła swoją niszę i uznanie, ale wielka zmiana nastąpiła w 1970 roku, kiedy stery objął obecny jej szef - Alberto Alessi. Ten zmienił przede wszystkim profil wytwarzanych produktów (przepraszam! dzieł!) i poza dominującym wówczas metalem jako tworzywem, dodał całą paletę innych takich jak ceramika, drewno czy plastik. Zatrudnił całą rzeszę słynnych projektantów - Ettore Sottsass, Richard Sapper, Achille Castiglioni, Michael Graves, Aldo Rossi czy Philippe Starck to tylko niektóre nazwiska. Następnie zaś zlecił takim tuzom designu stworzenie nowych kształtów dla, zdawałoby się, najbardziej prozaicznych na świecie rzeczy codziennego użytku. W ten sposób powstały słynne elementy wyposażenia kuchni - wyciskarki, czajniki, korkociągi i inne. Dla designu to był przewrót kopernikański. Można powiedzieć, że design trafił pod strzechy, zszedł z Nieba wprost na ziemię, a dokładnie - do kuchni. Konserwatyści mogli poczuć się zniesmaczeni - designerzy tworzący dotychczas wielkie przemysłowe projekty zajęli się tworzeniem "drobnicy" dla mas. Szybko jednak okazało się, że także to może być wyzwaniem a efekt ich pracy może zdumiewać. Nie bez przyczyny Alessi nazywany bywa "fabryką włoskiego stylu" czy, co uważam za doskonale porównanie "fabryką snów".

Od lat 40-tych produkowane są zestawy do kawy i herbaty - były początkiem nowego włoskiego designu, oszczędnego w formie, pomysłowego w swojej prostocie, pozbawionej zbędnych ozdobników i nastawionej na estetyczną funkcjonalność.

Równie oszczędny w formie jest słynny kosz na owoce Alessiego - na rynku nieprzerwanie od 1952 roku!

W 1983 roku Michael Graves zaprojektował dla Alessi słynny czajnik. Dźwięk gwizdka jest niepowtarzalny!

Innym hitem było wyciskarka do owoców zaprojektowana przez Phillipe Starcka w 1990 roku. Jej kształt przypomina nieco "pająka", zobaczcie sami:
http://homeappliances.files.wordpress.com/2008/03/juicy.jpg

Włoska firma nie byłaby sobą gdyby nie wyprodukowała otwieraczy do butelek. Ulubione włoskie Peroni można więc otworzyć np. tym:
http://www.retromodern.com/images/alessi_1129.jpg
Ten otwieracz jest bardzo prosty i utrzymany w "humorystycznym" tonie. Od lat taki "diabełek" gości w wielu włoskich domach.

Ten zaś jest chyba najbardziej seksownym gadżetem jaki można sobie wyobrazić:
http://www.markpascua.com/wp-content/bottle-opener-by-giovanni-alessi.jpg
Otwieranie nim butelek to jest prawdziwa przyjemność - tak jak samo patrzenie się na jego nieziemski kształt!

Fani designu Alessi na świecie są niesamowici - w Internecie można znaleźć listę filmów w których dzieła firmy "zagrały". Dominuje oczywiście kino włoskie, ale lista filmów może zdumiewać. Są na nim zarówno „Bridget Jones”, „I am the Legend” (co miałoby przetrwać zagładę ludzkości jak nie produkty tej firmy?!) czy np. „Krokodyl Dundee”

Zdjęcia pochodzą z: mages.businessweek.com, speranzaonline.com i design-conscious.co.uk
  • awatar MuangThai: swietny,pomyslowy czajnik:)
  • awatar Gość: wiesz, dajesz taki opis tych przedmiotów, że na poczatku człowiek myśli... o kurcze... ale super.... to rzeczywiście musi być coś pięknego... ale po obejrzeniu kilku zdjeć tych przedmiotów okazuje się, że to taak naprawdę nic szczegolnego... sorry
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Stałem dziś w korku, gdy obok mnie majestatycznie przejechała najnowsza Lancia Delta, dzieło trochę zapomnianej u nas marki. Marki, którą do świetności ma poprowadzić dzieło Centro Stile Lancia. Zadaniem jej projektantów było stworzyć auto, które przeniesie w przyszłość tradycyjny styl Lancii. Czy to się udało? Spojrzymy wstecz…

Początki sięgają roku 1906, więc marka ma już ponad 100lat! Już od pierwszych modeli Lancia zaskakiwała bardzo nowoczesnymi rozwiązaniami, które często były wręcz zbyt nowatorskie, jak na owe czasy. Przykładem może być Lancia Lambda z 1922 - pierwszy samochód na świecie z niezależnym zawieszeniem przednich kół i nadwoziem samonośnym.

Od 1951 samochody tej marki zaczęły występować w rajdach i wyścigach samochodowych.
Pierwszym modelem, który przyniósł Lancii sukcesy sportowe była piękna Lancia Aurelia B20 GT, która brała udział w wyścigach Mille Migla oraz Le Mans.

Kolejnym ważnym modelem dla Lancii była Flaminia. Elegancki samochód zaprojektowany przez Pininfarine, był rozchwytywany przez znane osobistości – ponoć jeden należał nawet do Papieża!

Sensacją turyńskiego salonu w roku 1961 została Lancia Flavia.
http://www.viva-lancia.com/flavia/index.htm
Co prawda mówiło się, że jej wersja podstawowa była tak brzydka, że aż ładna – ale wersje sportowe przedstawione przez firmy Pininfarina i Agato mogły się podobać.

Kolejnym ważnym modelem była Fulvia - piękne coupe z 1965 roku.

Pomimo tego, że Lancia oferowała eleganckie i zaawansowane technicznie samochody, pod koniec lat sześćdziesiątych firma znalazła się na granicy bankructwa. Jesienią 1969 roku została przejęta przez Fiata. Od tego momentu zaczął się mowy etap w historii Lancii.

Nowa Lancia Delta odwołuje się do stylistyki tych właśnie modeli. Widać, że styliści z Centro Stile wywiązali się z zadania. W najbliższych latach cała marka Lancia ma profilować się jako producent stylowych samochodów dla ludzi kochających luksus i elegancję. Z jednej strony jej nowe modele wyróżniają się stylem spośród innych samochodów i cieszą oko wyszukanymi liniami. Z drugiej czuję mały niedosyt – jak pokazałem w historii firmy nie brakuje modeli ze sportowym zacięciem i sukcesami w sportach motorowych.

Nie można zapomnieć o Lancii Stratos HF z nadwoziem Bertone, która w latach 1974-76 trzykrotnie wygrywała mistrzostwa świata w rajdach samochodowych. Swoje miejsce w historii ma również Lancia Delta, która jest dziś synonimem rajdowego auta.

Szkoda, że nowa Delta nie została doprawioną szczyptą tego sportowego charakteru. W końcu nazwa Delta zobowiązuje! Ale może Lancia nie pokazała jeszcze wszystkiego?

Zdjęcia poniżej pochodzą z ldtimergala.de, autogaleria.pl autocentrum.pl i motofakty.pl/
  • awatar pushthebutton: zapomnianej u nas marki? no bez przesady!
  • awatar marazm: hej... fajnie spotkać kogoś kto docenia markę Lancia. Sam jeżdżę od kilku lat Lybrą SW INTENSA i podziwiam ją za nietuzinkowy design , wygodę i bezawaryjność więc między bajki można włożyć że naj... to japońce i ...wageny. A tak ogólnie to również jestem zafascynowany włoskim designem - często wykorzystuję go w swoich projektach
  • awatar Gość: Zdjęcie 3. i 4. zdecydowanie w moim stylu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
W zeszły piątek pomagałem mojej przyjaciółce w przeprowadzce do nowego mieszkania. Kiedy pakowaliśmy jej niezliczoną ilość bibelotów w ręce wpadł mi album ze zdjęciami jej rodziców. Pakowanie zeszło na drugi tor, bo oto miałem w ręku zdjęcia z lat 60 a na nich niesamowite przykłady ówczesnej mody.

Lata 60-te w Polsce to czasu PRL-u, czasy szarzyzny i wiecznych niedoborów, a wśród tego setki tysięcy młodych ludzi chcących modnie wyglądać. Wśród tych tysięcy Barbara Hoff – ikona polskiej mody, która jak sama o sobie mówi, była dyktatorem mody. Dla niej: „Projektowanie modnych ciuchów dla zwykłych ludzi było jak pokazywanie światełka w tunelu. Ta moja moda to było wpuszczenie świeżego powietrza z Europy.

I faktycznie tak było. W Europie królowała w tym czasie „włoska moda”, czyli bluzki z dużym, szerokim dekoltem, kolorowe spódnice i doskonale znane współczesnym kobietom balerinki. Barbara Hoff doradzała polskiej młodzieży jak w zasadzie z niczego wyczarować coś. Bez niej nie było by trumniaków, mini "pod pępek" czy bluzek z dekoltami robionych z koszulek piłkarskich. I choć dziś niektórych może to śmieszyć, dla młodych Polek i Polaków niejednokrotnie była to jedyna możliwość by chociaż trochę upodobnić się do rówieśników z Włoch, Anglii czy Francji. Premiery nowych kolekcji Hoff przyciągały tłumy i tylko Domy Towarowe Centrum były niezadowolone, bo kończyło się to powybijanymi szybami i rozhisteryzowanymi klientkami próbującymi wyrwać sobie poszczególne modele ubrań. Dziś Hofflandu już nie ma, a nasza prawdziwa dyktatorka mody odeszła w zapomnienie, osobiście mogę wyrazić tylko ubolewanie z tego powodu, ponieważ projektantka wprowadzała fantazję, rozmach i kolor.

Aby przybliżyć Wam klimat tamtych lat wrzucam kilka zdjęć z pokazów mody organizowanych przez „Modę Polską i Telimenę.

Zdjęcia pochodzą ze strony http://www.fotoinfo.pl
 

 
Znalezienie prezentu urodzinowego nigdy nie jest łatwym zadaniem. Ja jestem właśnie na etapie szukania drobiazgu dla mojej przyjaciółki. W tej akurat sytuacji jest mi o tyle łatwiej, że mamy z Julią tą samą pasję – Włochy. Ona jest dodatkowo wielbicielką mody, więc pole do popisu mam całkiem szerokie.

Nie będę Wam opisywał jak szukałem, gdzie i ile czasu mi to zajęło. Podzielę się zamiast tego kilkoma refleksjami, jakie mnie naszły w trakcie... Zacząłem się zastanawiać ile świat by stracił gdyby Włochy nie istniały w ogóle na światowej mapie mody. I przechodząc tak krok po kroku zdałem sobie sprawę, że często nie zauważamy przeplatających się dróg włoskiego stylu i światowej popkultury. Patrząc na znane postaci uznawane za ikony nie tylko mody, ale również elegancji, nie widzimy, że nie były one nimi bez inspiracji dziełami kreatywnych Włochów ...

Kogo wskazalibyście, gdybym się Was zapytał o symbole szyku i dobrego gustu wszechczasów? Ja wymieniłbym na pewno elegancką Jackie Kennedy Onassis, przepiękną Grace Kelly, tajemniczą Audrey Hepburn czy seksowną Marilyn Monroe. Wszystkie te panie korzystały z dobrodziejstw włoskich projektantów i nierzadko sprawiały, że świat o nich usłyszał.

Tak było na przykład z torebkami włoskiego domu mody Gucci. Ten początkowo niewielki butik założony na początku lat 20-tych we Florencji, oferujący eleganckie skórzane akcesoria, w latach 60-tych przeżywał swój okres świetności. Otwierał swoje sklepy na całym świecie, poszerzał asortyment i uszczęśliwiał swoimi projektami i produktami tysiące kobiet na całym świecie. Wśród nich znalazły się między innymi właśnie Jackie Kennedy Onassis, którą w owym czasie można było widzieć z elegancką skórzaną torebką z logo Gucci. To na jej cześć jedna z torebek została nazwana Jackie O.
http://archives.cnn.com/2000/books/news/10/04/house.gucci/jackieO.jpg

Nie tylko pierwszej damie USA torebki Gucci przypadły do gustu. Swój „model” ma również Brigitte Bardot.
http://dodatki.files.wordpress.com/2007/06/bardot.jpg

Dodatki ze słynnym logo Gucci (GG), notabene powstałego w połowie lat 60-tych, upodobały sobie również takie sławy Liz Taylor, Peter Sellers, Samuel Beckett, czy wspomniane już przeze mnie wcześniej Audrey Hupbern i Grace Kelly. To dla tej ostatniej zaprojektowana została apaszka Flora z przepięknym kwiecistym wzorem
http://assets.nydailynews.com/img/2007/08/20/amd_grace_kelly.jpg

Innym włoskim ulubieńcem gwiazd tamtych czasów był Emilio Pucci. Ten włoski arystokrata zrewolucjonizował świat mody, zastępując szarzyznę i ciężkie tkaniny delikatnymi materiałami, mieniącymi się żywymi kolorami. Ciekawostką jest sposób w jaki Pucci trafił na światowe wybiegi: zaprojektował on kombinezon narciarski dla swojej przyjaciółki (był mistrzem olimpijskim w narciarstwie). Przypadkowo sfotografowany narciarski zestaw zauważyła Diana Vreeland - legendarna projektantka mody - i w tym miejscu właśnie miała swój początek przygoda Pucciego z modą, która finalnie stała się treścią życia projektanta. Niemal natychmiast zdjęcia kombinezonu opublikował amerykański magazyn „Harper's Bazaar", a chwilę później Pucci otworzył swój pierwszy butik na Capri. I w ten oto sposób, jego przypadkowy bądź co bądź biznes, rozrósł się do rangi modowego Imperium. Ubierał ikony pop kultury, polityki i arystokracji. Wśród jego najwierniejszych klientek była Jackie Kennedy, Elizabeth Taylor, Audrey Hepburn, Grace Kelly , Brigitte Bardot, Lauren Bacall czy Marilyn Monroe. Ta ostatnia została nawet pochowana w swojej ulubionej sukni autorstwa Pucci.

Żywe kolory do tej pory są znakiem rozpoznawczym domu mody Pucci.

Poiżej kilka fotek. Zdjęcie M. Monroe pochodzi z biography.com, natomiast z bergdorfgoodman.com pochodzą zdjęcia chust.
 

 
Słońca coraz mniej… Z tego lata w pamięci pozostały mi charakterystyczne duże, kolorowe okulary noszone przez kobiety niezależnie od wieku. Jednoznacznie kojarzą mi się one z stylem okularów Gucci’ego które w latach 60’ podbiły serce każdej modnej kobiety.

Okulary te były jedną z ikon „Złotej Dekady” w modzie, dyktowanej przez Włoskich stylistów. Okulary przeciwsłoneczne stały się nieodłącznym gadżetem każdej modnej kobiety i szykownego mężczyzny.

Dziś Okulary przeciwsłoneczne stały się tak powszechne, że chyba nikt z nas nigdy nie zapytał się, skąd pochodzą i kto je "dał światu". Odpowiedź, którą znalazłem była zaskakująca - od wieków używali ich... Chińscy sędziowie. Wszystko po to by za dymionym szkłem ukryć wzrok osądzającego sprawę. W Europie za ich "wynalazcę" uchodzi niejaki James Escott - to już wiek XVIII. W 1929 roku Foster Grant rozwinął ten pomysł, ale przez kolejne lata okulary takie służyły albo celom leczniczym albo wojskowym. Ale do światowej mody weszły wiele lat później dzięki promocji jaką zrobiła im "złota dekada" lat 60-tych.
http://www.ideafinder.com/history/inventions/sunglasses.htm

Wszystko zaczęło się od reklamy - ale za to jakiej! Wspomniany wyżej Foster Grant w latach 60-tych wypuścił serię reklam pod wspólnym tytułem "Who's that behind these Foster Grants?". Za ciemnymi szkłami ukrywały się takie gwiazdy jak Peter Sellers, Carroll Baker, Anthony Quinn, Woody Allen czy włoskie ikony pop-kultury: Claudia Cardinale oraz Vittorio Gassman. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Można dodać, że hasło kampanii po dziś dzień jest używane powszechnie w języku potocznym - a minęło już ponad 40 lat!
http://en.wikipedia.org/wiki/Foster_Grant

Włochy błyskawicznie stały się "potentatem" na nowym rynku - firmy takie jak Emporio Armani, Gianfranco Ferre, D&G i inni od lat posiadają w swoich kolekcjach także okulary przeciwsłoneczne. Jakie miejsce jest bowiem lepsze do ich noszenia niż słoneczna Italia? Wystarczy, że chociażby w "La Dolce Vita" założył je sam Marcelo.

A w Polsce? W Polsce jak zawsze - okulary przeciwsłoneczne były towarem deficytowym i burżuazyjnym. Pokazywały się w nich gwiazdy - np. Maryla Rodowicz czy Anna Jantar. Jeżeli jednak myślimy o nich, to tak naprawdę pierwszą osobą która nam przychodzi do głowy jest oczywiście Zbyszek Cybulski - nosił je jednak z potrzeby (wada wzroku) niż z chęci bycia modnym. Jego styl szybko jednak kopiowano i w ten sposób Polska "zapełniła się od Cybulskich" jak się wspomina tamte lata.

Czy złota Italia czy deszczowa Polska - okulary przeciwsłoneczne stały się zjawiskiem powszechnym - chociaż paradoksalnie dopiero od czterech dekad.

Zdjęcia pochodzą z images2.like.com oraz lh3.ggpht.com
 

 
Korzystam z ostatnich, jeszcze ciepłych i słonecznych dni tego lata. Podczas wieczornego spaceru, na brukowanej uliczce wtulonej w zabudowę miasta, ujrzałem fascynację mojej wczesnej młodości – klasyczną, dostojną Vespę.

Charakterystyczny kształt pojazdu i kwadratowe światła boczne nie dają powodów do wątpliwości: to ten sam skuter, który zauroczył mnie pierwszy raz przy okazji oglądania „Rzymskich wakacji”

http://pl.

a potem pokazał swoją niezwykłą funkcjonalność podczas pobytu we Włoszech.

Może słów kilka o historii: Vespa to model skutera produkowanego przez firmę Piaggio od drugiej połowy lat 40-stych. W błyskawicznym tempie moda na Vespy owładnęła całe Włochy. Nie był to zwykły kaprys – skutery te były małe, zwinne, idealne do podróżowania na niewielkie dystanse w miastach i miasteczkach. Klimat Italii pozwalał na cieszenie się jazdą cały rok, a design Vespy zadowalał najbardziej wymagających estetyków. Ten pojazd stał się ikoną stylu, rozprzestrzeniając modę na skutery na inne państwa europejskie oraz Amerykę Północną.

Uwierzcie mi, jedna przejażdżka Vespą i zostaniecie wciągnięci do grona miłośników tego wysmakowanego środka transportu.

http://pl.

W Polsce lat 60-tych niewiele osób mogło sobie pozwolić na posiadanie włoskiego skutera. Ale siła jego oddziaływania była tak wielka, że polscy inżynierowie postanowili wyjść naprzeciw marzeniom mas – wyprodukowano Osę, krajowy odpowiednik Vespy. Szczegóły tutaj http://pl.wikipedia.org/wiki/Osa_(skuter)

Posiadanie skutera wiązało się z praktykowaniem pewnego stylu życia – radosnego, kolorowego, nowoczesnego, niesztampowego. Vespy jeździły po ulicach Mediolanu, Londynu, Nowego Yorku, Paryża. Pojawiały się w dziełach kultury i sztuki. A raczej nadal się pojawiają! Młodzi artyści, miłośnicy fotografii i zabaw plastycznych inspirują się niecodziennym urokiem Vespy i całym ładunkiem znaczeń, jakie ze sobą niesie: http://amy-amy.deviantart.com/art/vespa-73067364.

Aktualnie na ulicach całego świata jeżdżą tysiące skuterów, zwinne pojazdy pozwalają omijać korki i oszczędzać na coraz droższym paliwie. Nowe modele Vespy nawiązują do klasycznych kształtów swoich poprzedniczek, a jednocześnie nabierają nowoczesnych cech w wyglądzie i funkcjonalności Choćby ten model:

W następne wakacje wypatrujcie mnie na ulicach miasta na Vespie GT60
  • awatar ldv: Cieszę się i zapraszam częściej:)
  • awatar Gość: bardzo ciekawe - interesujaca lektura! bede zagladac czesciej! pozdrawiam, marta
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Włoskie kino lat 60 tych? Moja pierwsza myśl? Federico Fellini – reżyser wszechczasów, którego największymi namiętnościami były Włochy i kobiety. To właśnie Fellini sprawił, że spojrzeliśmy na kino z zupełnie innej strony. Był to baczny obserwator, który czerpał natchnienie z filozofii Junga oraz malarstwa Boscha i Bruegla. Wyznacznikami stylu Felliniego było między innymi: zafascynowanie widowiskiem, światem sztuki, ukazywanie mechanizmów rządzących tłumem, pokazywanie ludzi z marginesu społecznego, fascynacja magią, spirytyzmem, egzotyką, pogańskimi obrządkami, balansowanie na granicy jawy i snu oraz częsty brak finału.
Ostatnio sięgnąłem z przyjemnością po film La Strada, za który reżyser dostał pierwszego Oskara. Ponadczasowe dzieło, w którym niezapomnianą rolę obłąkanej Gelsonimy grała jego ukochana żona Giulietta Masina

http://pl.

Wbrew pozorom, wysublimowanego nurtu szkoły reprezentowanej przez Felliniego nie musimy szukać daleko. Odnajdujemy go też w polskiej kinematografii z lat 60 tych. Przykładem jest „ Do widzenia do jutra”, debiut reżyserski Janusza Morgensterna, ze wspaniałym Zbyszkiem Cybulskim. Piękny fragment znalazłem w sieci:

http://pl.

Spoglądając na kino światowe, czyli amerykańską pop kulturową papkę czy kino europejskie pogrążone w marazmie, można odnieść wrażenie, że stylistyka i atmosfera filmów Felliniego minęła bezpowrotnie. Nic bardziej mylnego! Nawet w tak opornym na kino ambitne Hollywood odnajdziemy wpływy mistrza. „Closer” i “ Lost in Translation” to przykłady na to, że Federico Fellini jest, był i będzie żywy i obecny w światowej kinematografii, a jego styl ciągle będzie niedoścignionym wzorem dla wielu reżyserów.